Czerwcowy stosik Zuz

7/08/2014

Hej! Dzisiejszy post można by nazwać podsumowaniem podsumowań, analizą blogosfery bez niepotrzebnego ciągu cyfr. Ale w dalszym ciągu to po prostu dumna prezentacja tego, co do mnie przyszło w czerwcu.
Wciąż nie wiem jak chciałabym aby moje posty ze "stosikami" wyglądały, a także czy jest sens je dalej robić. Nie chcę by to był kolejny post typu "Hello July!...", których pełno w naszej blogosferze, i które są do siebie łudząco podobne. A może o to właśnie w tym wszystkim chodzi? Przyznam, że czasem przeglądam takie posty, ale skupiam się tylko na górach książek, czasami na jakiejś "prywacie", pomijając te wszystkie cyferki.

Osobiście nie widzę sensu prowadzenia miesięcznych statystyk z tego, ile książek przeczytałam, a dokładniej chodzi mi o to co następuje później - obliczanie ile to stron dziennie, a może i nawet ile na godzinę? No ale jak kto lubi. Drugą sprawą jest comiesięczna dokładna analiza ilości odwiedzin bloga, komentarzy, postów, obserwatorów, facebooków, instagramów, twitterów i innych cudów na kiju... Czego też nie mam zamiaru prowadzić, bo po co? Jestem ciekawa czy kogoś to naprawdę interesuję? No, oczywiście poza miesięczną ilością odwiedzin, bo jest to pewnego rodzaju temat tabu, wszyscy są ciekawi jak ich strona wypada na tle innych, ale pytać o to innych bloggerów jest raczej dość nie na miejscu. 

Jest jeszcze ciekawy, dość nowy motyw, który zauważyłam na różnych blogach, jednak nie zaobserwowałam od kogo wyszedł - streszczanie "życia" bloga, gdzie znajdują się linki do wszystkich postów, które zostały opublikowane w danym miesiącu. Przyznam, że dość ciekawa sprawa, bo może ktoś zajrzy w jakiś interesujący go post, o którym wcześniej nie wiedział. Jednak z drugiej strony mam wrażenie, że to takie trochę na siłę. Dlatego - tego też nie mam zamiaru praktykować.

Najważniejszą i najbardziej interesującą częścią takich podsumowań jest przedstawienie zdobyczy. Zauważyłam, że teraz coraz częściej robi się to w oddzielnym poście, a nie z "podsumowaniem miesiąca". Nie wiem w sumie dlaczego, a może chodzi tu o to, by opublikować jak najwięcej postów? Bo tematycznie to chyba zbytnio od siebie nie odbiega.

Jeśli chodzi o "prywatę" w takich postach to, jak już pisałam, czasem lubię ją poczytać, ale bez przesadyzmu - dokładny plan dnia, wszystkie "osiedlowe ploteczki", oczywiście może i kogoś zainteresują, ale dla mnie jest pewna granica. Osobiście staram się nie rzucać tu moim prywatnym życiem na prawo i lewo :P Jeśli ktoś jest zainteresowany tym co u mnie słychać ciekawego, to dowie się tego z mojego Instagrama :) Myślę, że fajnie jest poznawać bloggerów, gdyż większość z nich (was) to interesujące osoby.

Czasami trzeba tu coś naskrobać, tak abyście mieli co czytać (bądź udawać, że czytacie). Ten post nie ma na celu nikogo obrażać, jedynie prezentuję moją opinię na temat podsumowań. Każdy robi to na "swój" sposób i jeśli sprawia mu to przyjemność, to niech nie przestaje. Ja dalej zastanawiam się jak będą wyglądać moje posty typu "podsumowań", ale już na pewno wiem jak nie będą wyglądały.

Pora na stosik!


 Od dołu:
"Ten jedyny" E. Giffin - recenzencka
"Nigdy i na zawsze" A. Brashares - długo poszukiwany zakup własny
"Urodzona o północy" C.C Hunter - recenzencka
"Elita" K. Cass - zakup własny
"Ukryta brama" E. Voller - recenzencka
"Krzyk ICEMARKU" S. Hill - recenzencka

I oczywiście teraz seria pytań do was:
Co myślicie o "podsumowaniach", które przewijają się w blogosferze? Jak wyglądają wasze? Czy również uważacie, że bloggerzy często powielają nowe, "popularne" schematy? Co polecacie z mojego stosiku? I najważniejsze - co według was powinny zawierać moje "podsumowujące" posty?

Zobacz także:

20 komentarze

  1. To ja może lepiej zmilczę... bo u mnie jest wszystko, o czym napisałaś :P Cyferki, podliczanie i wszystko inne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię styl Emily Giffin, ale wszystkie książki wydają się być fajne ;) A co do podsumowań, lubię każde i nie ma dla mnie znaczenia czy jest to powielany schemat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to było krótkie, ale wiesz już, co sądzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podsumowania bloga prowadzę głównie dla siebie i ze wszystkich statystyk, jakie wyliczyłaś, prowadzę jedynie te, ile książek i stron przeczytałam. Oczywiście są to dla mnie czysto orientacyjne cyfry - wiadomo, że czasem czyta się ksiażki trudniejsze, czasem łatwiejsze, różnie bywa to i statystyki różne. Mnie jednak takie podsumowania motywują do czytania, wzmożonego wysiłku literackiego - kto co na ten temat sadzi, jego sprawa. Co do wyliczania wszystkich postów, odwiedzin, komentarzy itd. - do mnie to zwykłe "zapchajdziury", które z premedytacją pomijam, gdy inni o tym piszą.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwykłam robić podsumowania, ale ostatnio coś mi się ostatnio odechciało je robić i okazjonalnie wstawiam teraz tylko stosiki :) co do książek - czytałam "Urodzoną o północy"(lekka, przyjemna, ale nie spodziewaj się za wiele), a bardzo zazdroszczę Ci "Elity", mimo że jeszcze mam do nadgonienia część 1 ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w moich podsumowaniach piszę ile książek przeczytałam w danym miesiącu i podaję linki do tych, które zrecenzowałam :) Wyszczególniam też ile z tego to beletrystyka, a ile literatura popularnonaukowa oraz ile to książki autorstwa polskich pisarzy, a ile - zagranicznych. Na koniec piszę co było odkryciem, a co zawodem miesiąca. Pisanie o stronach, godzinach poświęconych na czytanie etc. uważam już za przesadę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam bardzo podobne spojrzenie na różne blogowe podsumowania jak Ty. Rozumiem, że bloger może to robić bardziej dla siebie, bo np. stawia sobie cel przeczytania iluśtam książek itp., ale dla mnie - jako czytelnika blogów - podsumowania są raczej nużące i ostatnio to coraz częściej je omijam. No, czasem spojrzę ewentualnie na stosiki, ale też rzadziej niż kiedyś. Ostatnio też zauważyłam to "streszczanie życia bloga" i jest to dla mnie raczej "zapchajdziura", bo jeśli śledzę blog regularnie to i tak żadnych wpisów nie ominę, a jeżeli odwiedzam go sporadycznie - to też robię to z jakiegoś powodu i spis linków z ostatniego miesiąca tego nie zmieni.
    Z książek nic nie kojarzę, ale zastanawiam się co to za "Ukryta brama" - brzmi uroczo tajemniczo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też ani ja, ani współautorka Martyna nie prowadzimy podsumowań miesięcznych, kwartalnych etc. Interesują nas tylko te roczne, ale i wtedy trudno by było sprawdzić, ile stron w istocie przeczytałyśmy. Stosy wstawiamy raz na kilka miesięcy, a za to komentujący mają co podziwiać, bo książek jest wtedy kilkadziesiąt, a nie kilka. Zazwyczaj wtedy też dostajemy bardziej treściwe opinie, polecenia czy ostrzeżenia przed lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widzę nic dla siebie, ale może jak pojawią się recenzje, to mnie zachęcisz do sięgnięcia po którąś z tych pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tymi podsumowaniami, to nigdy nie widziałem sensu umieszczania liczbowych statystyk, bo szczerze, to mam to zupełnie gdzieś - i też nigdy u siebie takich informacji nie zamieszczałem. Mimo to i tak zrezygnowałem z robienia postów o danym miesiącu, po części z lenistwa, po części z tego, że przestałem widzieć w tym sens - jak ktoś obserwuje mojego bloga, to widzi co czytam i co ogólnie robię (bo o tym coś czasem napomknę przy okazji stosików - które akurat zamieszczam i lubię też pooglądać na innych blogach). Zastanawiam się jednak nad filmowym podsumowaniem miesiąca (wcześniej robiłem to w tych ogólnych, razem z książkami i ze wszystkim), ale teraz wydaje mi się to ciekawym tematem - co obejrzałem, co polecam, a co nie, kilka zdań o danym filmie. Jeśli dojdę do wniosku, że chce mi się coś takiego przygotowywać, to pod koniec lipca coś takiego napiszę. ;> Ale do takich "typowych" podsumowań miesiąca już nie wrócę, bo nawet nie chce mi się ich czytać u innych blogerów.

    A co do stosiku - czytałem jedynie "Krzyk Icemarku" i jest to okropna książka i naprawdę nikomu jej nie polecam. A z chęcią sięgnąłbym po "Ukrytą bramę", jak już tylko przeczytam "Złoty most", bo pierwszy tom tej serii naprawdę mi się spodobał. Reszty książek nie znam i raczej nie zamierzam przeczytać, ale życzę miłej lektury! :)

    Pozdrawiam
    R

    OdpowiedzUsuń
  11. "Nigdy na zawsze" miło wspominam, a "Ukrytą bramę" czytam. Wydaję się okey;d
    Owocnej lektury!

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, ileż prawdy w tym poście. ;) Osobiście prowadzę jedynie dla siebie statystyki przeczytanych książek i centymetrów (ale to już do wyzwania), nic z tego nie pojawia się na blogu. Przyznam się też, że przewijając blogrolla niemal nigdy nie otwieram postów, mających w tytule "podsumowanie", bo zupełnie mnie one nie ciekawią. Co innego stosiki - te uwielbiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedynym podsumowanie, jakie prowadzę, dotyczy Book-Trottera i dotyczy jego uczestników. Nie mam potrzeby podliczania samej siebie, robię to tylko raz na rok, gdy mija rocznica bloga :) Za to stosiki uwielbiam, więc nie mogę się im oprzeć.
    Co do Twoich zdobyczy, nie czytałam żadnej, nie są do końca w moim stylu, ale zaciekawił mnie "Krzyk ICEMARKU" :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Krzyk Icemarku trafił dzisiaj i do mnie! :) Elitę bym przeczytała z ciekawości, natomiast Urodzona i północy mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nazwisko autorki z ostatyniej ksiazki Twojego stosiku coś mi mówi..
    Życze udanej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Polecam "Urodzona o Północy" i 'Elita", tą drugą właśnie czytam i jestem zachwycona. Reszty mogę tylko pozazdrościć. Miłej lektury!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wstawiam podsumowań, bo raz: po prostu mi się nie chce - dwa: po co? Mi to do niczego nie jest potrzebne i w sumie sama omijam na innych blogach takie wpisy. Szkoda mi czasu na podliczanie i takie tam pierdoły. Stosik do tej pory wstawiłam jeden, może będzie następny, jak mi się przypomni, ale to nic pewnego. Posty ze stosikami z kolei lubię i czytam, chociażby dlatego, by zobaczyć jak dana książka wygląda ,,na żywo", jak gruby ma grzbiet i takie tam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Elita nie podobała mi się za bardzo - zachowanie Maxona strasznie mnie denerwowało...

    OdpowiedzUsuń