Przedpremierowa recenzja książki "Klątwa tygrysa: Przeznaczenie"

5/04/2013



 Premiera: 8 maj 2013

„Klątwa tygrysa: Przeznaczenie” to czwarty tom serii opowiadającej o Kelsey, dziewczynie, która jako jedyna jest w stanie pomóc ściągnąć klątwę rzuconą na dwójkę indyjskich książąt.  Aby tego dokonać muszą wypełnić cztery niebezpieczne misje, podczas których zdobędą dary bogini Durgi.

Akcja „Przeznaczenia” rozpoczyna się niedługo po zakończeniu trzeciego tomu: „Wyprawy”. Kelsey, Renowi i Kishanowi udało się już dobyć trzy dary, które pomogą w złamaniu ciążącej na nich klątwy. Teraz muszą udać się na ostatnią, prawdopodobnie najtrudniejszą misję.


Czwarty tom jest w pewnym sensie rozwiązaniem wszystkich tajemnic. Ukazana została historia bezwzględnego Lokesha, bogini Durgi, a także młodych tygrysów. Okazuje się, że wszystko ma swój głębszy sens… Autorka kompletnie rozwaliła system, pisząc tą książkę – naprawdę!

Czytając tą część, wielokrotnie się wzburzałam i ani przez chwilę nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Przez chwilę wydawało mi się, że ostatnia misja, na którą bohaterowie się wybrali, wcale nie jest taka ciężka – mieli do dyspozycji przecież już prawie wszystkie dary bogini. Jednak dopiero później zrozumiałam, że czwarty tom nie bez powodu nazywa się „Przeznaczenie”. Kelsey i jej tygrysy musieli zmierzyć się z własnym przeznaczeniem. Przeznaczeniem, które dosłownie przerosło moje oczekiwania, wbiło mnie w poduszki, odebrało oddech… Całkowicie zszokowało i ogłupiło.

Uważam, że „Klątwa tygrysa: Przeznaczenie” jest najlepszą częścią tej serii. Widać, że autorka od pierwszej części znacznie podniosła swój poziom i… naprawdę mnie oczarowała. Myślałam, że żadna część nie będzie lepsza od „Wyprawy” – było to bardzo miłe zaskoczenie. Podoba mi się to, że pani Colleen Houck odeszła już od opisywania dbałości o higienę Kelsey, gdyż jej ciągłe mycie rąk i głowy były lekko męczące...

W połowie książki zauważyłam, że autorka trochę się ze mną bawi i przez jej zabiegi, polegające na wpychaniu mi do głowy, że „Ren jest dobry, nie jest ciepłą kluchą” w końcu uznałam, że może mieć racje. Moim zdaniem w „Wyzwaniu” i „Wyprawie” postać Kishana była bardziej eksponowana i posiadała te cechy, przez które bardziej przekonałam się do jego postaci. Jednak w „Przeznaczeniu” autorka zaczęła mu je odbierać. Ale ja i tak zawszę będę w TEAM Kischan!

„Tulił mnie do siebie, a ja przycisnęłam dłoń do serca czarnego tygrysa i wiedziałam, 
że bez niego nic nie będzie takie samo.”

„Klątwa Tygrysa: Przeznaczenie” niesie z sobą pewne przesłanie, przekazuje jakąś indyjską mądrość. To co zrobiła autorka naprawdę oddziałuje na emocje, głównie wywołuje smutek, a w moim przypadku nawet łzy – i to dwukrotnie. Nie spodziewałam się tego! Uważałam te serię za tak lekką, a okazało się, że Colleen Houck to do tej pory uśpiona Suzanne Collins! Naprawdę jestem zachwycona! Za to ją kocham... i trochę nienawidzę. To nie lada sztuka doprowadzić czytelnika do tak skrajnych emocji.

„Myśli przeorały moje serce ostrymi pazurami, 
grożąc jego całkowitym rozerwaniem.”

Oczywiście, jak zwykle nie mogę nie wspomnieć o oprawie graficznej książki. Jest rewelacyjna,  wyrazista – zdecydowanie zalicza się do najpiękniejszych pozycji na mojej półce. Jeśli chodzi o język, którym napisana jest książka, to nie zaszła w nim żadna zmiana. Jest tak samo prosty, a jednak magiczny, jak w poprzednich trzech częściach. 

Wiem, że nie jest to ostatni tom tej wspaniałej serii i niezmiernie mnie to cieszy, gdyż nie chciałabym się jeszcze rozstawać z Kelsey i jej tygrysami. Jednak nie mam pojęcia o czym mógłby być kolejny tom... W tej części wszystkie wątki zostały zakończone, a tajemnice ujawnione. Mimo tego, ze zniecierpliwieniem będę wyczekiwać piątej części „Klątwy Tygrysa”

Dodatkowo, jestem naprawdę szczęśliwa, że udało mi się zostać Polską Ambasadorką Klątwy Tygrysa i będę mogła promować tak wspaniałe książki.

Bez wahania polecam wszystkim – taką książkę należy przeczytać! Któż nie chciałby się udać na ekscytującą wyprawę życia do Indii? 

Autor: Colleen Houck
Seria/cykl wydawniczy: Klątwa Tygrysa, tom 4
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 392                         

Zobacz także:

18 komentarze

  1. Myślałam że ten tom kończy serię, dzięki za dobre wiadomości, a przyjemność czytania jeszcze przede mna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :) Mi przyszło już tylko czekać na ostatni tom... :(

      Usuń
  2. 8 maj nigdy nie wydawał się być tak daleko *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Też dałam pełną dziesiątkę! :D
    Niesamowita jest ta część. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innej oceny nie można jej dać! :D

      Usuń
  4. Mam przeogromną ochotę na te książki! Te cudowne okładki na pewno kryją wspaniałe wnętrza!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieto! Co Ty mi robisz w głowie! :D Do tej pory jakoś nie miałam większej ochoty na tę powieść, chociaż gdzieś tam pewnie krążyły zwykłe ciekawskie myśli co będzie dalej. A tu BACH! Taka kusząca recenzja! Muszę dorwać jak najszybciej tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, że moja recenzja ma na Ciebie tak DOBRY wpływ! :D

      Usuń
  6. druga przeczytana przeze mnie recenzja tej książki, i po raz drugi maksymalna ocena. zapowiada się świetnie!

    ps. zdecydowałaś się? :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze możliwości przeczytania trzeciej części (dwie pierwsze posiadam), lecz wiem że zrobię to na pewno, bo także uwielbiam tą serię. Ja jednak jestem za Renem bardziej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia część jest świetna :D Ale czwarta jeszcze lepsza :)

      Usuń
  8. Widzę, że muszę nadrobić zaległości, chociaż nie mam ich wiele - aktualnie czytam tom 2, dlatego też Twoją recenzję przeczytałam pobieżnie :) Pomysł na serię świetny, zatem jestem ogromnie ciekawa, jak to wszystko się dalej potoczy. No i ogromny plus za okładki, które niezwykle pięknie się prezentują ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jeszcze przed Tobą :)

      Usuń
  9. Na początek gratuluję zostania Ambasadorką, to jest coś ^^ Tej serii jeszcze nie czytałam, ale złowiłaś mnie na haczyk stwierdzeniem ,,któż nie chciałby się udać na ekscytującą wyprawę życia do Indii?", bo jeśli chodzi o podróże, to mam na ich punkcie hopla, szczególnie jeśli chodzi o azjatyckie klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Klątwa Tygrysa" to jedna wielka wyprawa :) Więc na pewno spodobałaby Ci się ta seria :)

      Usuń